Włóczykij też człowiek, jeść musi...

W trakcie turystycznej wędrówki, a zwłaszcza długich wypraw, każdy turysta powinien zwrócić szczególną uwagę na właściwe odżywianie. Przeciętne zapotrzebowanie energetyczne podczas wielodniowych wycieczek w czasie wiosny, lata i jesieni wynosi ok. 4000 kalorii dziennie, oraz ok. 5000 kalorii podczas wędrówek zimowych. Dla orientacji podam, że np.: 100 g. masła zawiera - 750 kalorii, cukru - 400, chleba - 260, sera - 130, szynki - 140, a ziemniaków - 100. Dokładne wyliczenia kaloryczne znajdziemy w prawie każdej książce kucharskiej. Jeżeli tylko będziemy się trzymać tych norm, ze spokojem i przy dobrym funkcjonowaniu naszego ciała i umysłu będziemy pokonywać kolejne odcinki zaplanowanej trasy. Każdego dnia wędrówki powinniśmy spożywać podstawowe składniki żywnościowe: 
1. Węglowodany - będące głównym źródłem energii dla naszego ciała, występują w: czekoladzie, owocach, warzywach i mleku. 
2. Tłuszcze - nasz organizm zużywa tłuszcze w chwili wyczerpania całych zapasów węglowodanów. Tłuszcze zawierają: sery, masła, żółtka jajek oraz orzechy. 
3. Białka - są najważniejsze dla wzrostu i naprawy tkanek. Białka są dobrym źródłem energii gdy w naszym organizmie brakuje już tłuszczy i węglowodanów, mają one podstawowe znaczenie dla regeneracji mięśni. Występują w: rybach, mięsie, serze i mleku. 
4. Witaminy - regulują najbardziej istotne funkcje organizmu. Aby dostarczyć naszemu organizmowi witamin, zajadajmy w czasie wypraw duże ilości owoców i warzyw. 
5. Minerały - regulują funkcję organizmu oraz tworzą główne składniki naszych kości. Jeśli tylko zadbamy o odpowiednie odżywianie to o dopływ minerałów do naszego ciała możemy być spokojni. 
 
Chyba nikogo nie muszę przekonywać jak ważny podczas wypraw jest ogień. Ogień podnosi znacznie morale włóczykija, daje poczucie bezpieczeństwa i stanowi źródło ciepła, możemy też nad nim osuszyć przemokniętą odzież.

Ale najważniejszą  funkcją ognia już od czasów prehistorycznych jest możliwość przygotowania nad nim ciepłych posiłków. Dokładnie o metodach, warunkach i miejscach, w których najlepiej rozpalać ogień opowiem przy następnej okazji. 
Zakładamy, że znajdujemy się w miejscu, w którym pod dostatkiem mamy drewna i posiadamy zapałki. Miejsce na ognisko wybieramy starannie, pamiętając aby było oddalone od ściany lasu przynajmniej 100 m. oraz na kilka metrów od naszego schronienia - np. szałasu, namiotu. Warto zadbać o kilka kamieni, którymi możemy otoczyć nasze ognisko, a później wykorzystać do pieczenia lub gotowania potraw. Pamiętajmy też o jednym, nigdy nie zostawiajmy palącego się ogniska bez opieki. Gdy wreszcie nasze ognisko zapłonie możemy przystąpić do gotowania lub smażenia.

Oto kilka sposobów przygotowania potraw:

Rakieta biwakowa.

Aby zrobić rakietę biwakową, będziemy musieli odnaleźć najpierw świeżą gałązkę, kształtem przypominającą widełki. 
Jeżeli mamy już odpowiednią gałązkę to teraz jej zakończenie w kształcie widełek, owijamy kilka razy folią aluminiową. Dla większego bezpieczeństwa warto wzmocnić wcześniej nasze widełki poprzeczką. 
W ten sposób powstaje coś w rodzaju rakiety. 
Teraz nasza rakietka jest już gotowa do tego aby przyrządzać na niej potrawy: smażyć mięsko, jaja a także podgrzać np. nasze kanapki, które mamy w plecaku. 
 
Płaski kamień.

Płaski kamień może nam posłużyć  za patelnię, jeżeli znajdziemy odpowiedni to z dużym powodzeniem będziemy mogli na nim smażyć. 
Na kamień warto położyć folię aluminiową, oczywiście wtedy gdy nie przepadamy za przyprawami, które może zawierać nasz kamień. Kto przyprawy lubi może smażyć bez folii. Kamień kładziemy na ogień - tu uwaga sprawdźmy jeszcze czy nasz kamień nie jest wilgotny lub nasiąknięty wodą, takie kamienie mogą wybuchnąć i spowodować poważne obrażenia... 
Gdy ogień osłabnie a nasz kamień odpowiednio się nagrzeje, wówczas możemy położyć na niego naszą potrawę. 
 
Piec maoryjski.

 Żeby zrobić sobie piec maoryjski trzeba wykopać dołek o głębokości ok. 40 cm. Dołek wyłożyć płaskimi głazikami i rozpalić w nim ogień. Wówczas gdy głaziki będą dobrze rozgrzane (nie sprawdzajmy tego lepiej dłonią) należy wyrzucić cały popiół. Teraz w folię aluminiową zawijamy nasze jedzonko, np. ziemniaki, inne warzywa, kiełbasę, mięsko. Na głaziki kładziemy dosyć cienką warstwę z trawy, a do środka dołka wkładamy powoli naszą paczkę z jedzeniem.

Paczkę przykrywamy wilgotną trawą aż do brzegów dołka. Należy poczekać ponad godzinę a czasem dłużej, w zależności od tego co pieczemy. Jeżeli są to warzywa to czekamy krócej, a jeżeli mięsko to nawet do 2 godzin.  
 
Pieczenie na rożnie.

Do pieczenia na rożnie posłuży nam długi szpikulec, na który nadziejemy potrawę, np. rybę. Szpikulec należy trzymać nad ogniem, co jakiś czas obracając. 
 
Kilka sprawdzonych przepisów. 
Szef kuchni poleca:

1. Kiełbaska na rakiecie.

Na rakietę (biwakową!!!) kładziemy troszkę masła a następnie przystawiamy na chwilkę nad ogień. Gdy masełko zacznie się nam rozpuszczać kładziemy pokrojoną w plastry cebulkę i pomidory, chwilę później dokładamy do naszego dania kiełbaskę pokrojoną w grube plastry. Trzymamy nad ogniem aż do przyrumienienia. Na sam koniec możemy na to wszystko położyć plaster żółtego sera. Jeżeli nie mamy kiełbaski to możemy ją zastąpić np. parówkami. 
Smacznego! 
 
2. Kanapeczki Włóczykija.

Na rakietkę biwakową kładziemy duże kromki chleba, każdą  tylko z jednej strony przypiekamy. Strony, które przypiekliśmy smarujemy masełkiem i składamy masłem do siebie, w środek wkładamy plaster żółtego sera.

Naszą  potrawę należy teraz przystawić  nad ogień i zaczekać aż  ser zacznie się rozlewać. Gdy to nastąpi to znak, że nasze kanapki są już gotowe. 
 
3. Ryba na patyku.

Wypatroszoną i oskrobaną  z łusek rybę należy dobrze natrzeć  solą. Jeśli mamy pod ręką  cytrynę możemy rybę lekko skropić  sokiem z cytryny. Taką rybę  nadziewamy na dobry leszczynowy kijek i przystawiamy nad ogień. Po kilkunastu minutach nasza rybka będzie gotowa. Jej stan możemy sprawdzać poprzez nakłucie nożem. 
 
4. Jajeczka w cebulkach.

Dużą cebulę obieramy z łuski, należy odkroić  koniec, z którego wyrasta szczypiorek. Następnie ze środka cebulki wybieramy kilka warstw miąższu, tak aby pozostały przynajmniej trzy ścianki cebulki. Cebulę kładziemy do dołka wygrzebanego w żarze ogniska, a do jej środka wbijamy jajko. 
Dodajemy troszkę soli i czekamy aż jajko w cebuli się zetnie, gdy to się stanie mamy gotową cudowną potrawę. 
 
5. Zupa przetrwania.

Jeżeli znajdziemy się w takiej sytuacji, że skończą nam się ostatnie zapasy żywności, a teren, w którym się znajdujemy jest bezludny, możemy sobie zrobić ''pyszną zupę przetrwania''. Do takiej zupy po prostu wrzucamy wszystko co nadaje się do zjedzenia. Należy zagotować wodę w garnuszku nad ogniskiem i wrzucić do niej np. : młode pędy pokrzyw, grzyby - tylko te, które dobrze znamy, oraz owoce leśne - jagody, borówki, jeżyny, poziomki.  
Zupkę należy długo pogotować, zwłaszcza jeżeli pływają w niej grzybki. 
Taka zupa może nie jest wielkim rarytasem, ale wszak jest to zupa przetrwania, gdy chcemy przetrwać nie wymagajmy zbyt wiele... 
 
6. Tatarskie szaszłyki.

Kroimy w plastry mięso, słoninę, ziemniaki i cebulę. 
Składniki te nawlekamy na leszczynowy kijek, w kolejności: plaster cebuli, mięsa, słoniny, ziemniaka. Zsuwamy wszystkie składniki na środek kijka służącego za rożen i trzymamy tuż nad żarem. Należy pamiętać aby nasze szaszłyki często obracać. Szaszłyki możemy co jakiś czas polewać piwem. 
Po ok. 45 min. nasze jedzonko jest gotowe. 
 
Michał Pluta – prezes GTR

Wróć