I Rajd Samochodowy GTR - Śladami zapomnianych cerkiewek

     Żeby zwiedzić jednego dnia obiekty rozrzucone w większym terenie, trzeba zorganizować sobie odpowiedni transport. Tym razem umówiliśmy się na spotkanie "samochodowe". O godz. 9.13 wyruszamy z Zamościa czterema pojazdami wiozącymi kilkanaście osób. Naszym celem są cerkwie znajdujące się na terenie Grzędy Sokalskiej.

    Znaczek rajdowy 2004
    Znaczek rajdowy 2004

     Jedziemy przez Wolicę Śniatycką, Komarów do Zubowic. Znajduje się tu trzykopułowa drewniana cerkiew, obecnie kościół rzymskokatolicki. Niestety, nie udało nam się zwiedzić jej w środku, trwało nabożeństwo. Korzystamy jedynie z okazji, aby ją sfotografować, podczas gdy Hania przeczytała nam opis cerkiewki z książki prof. Góraka "Dawne cerkwie drewniane w województwie zamojskim".

    Z Zubowic jedziemy do Tyszowiec, tu na Rynku zapada decyzja o zwiedzeniu Sanktuarium MB Szkaplerznej w Nabrożu. Świątynia przez wieki była ostoją polskości na terenach zamieszkałych w większości przez ludność rusińską.
    Świątynia odnowiona, obraz przepiękny, jednak malowidła nie bardzo się nam podobały - zbyt cukierkowo-akrylowe. Są tu liczne epitafia okolicznych ziemian oraz herb m. Lwowa. Przez Nabróż prowadził ważny szlak handlowy do Sokala, Bełza i Lwowa. Zwiedziliśmy również cmentarz z licznymi zabytkowymi nagrobkami. Wpływy lwowskie widać na wielu nagrobkach i inskrypcjach.

    Przez Łaszczów, Poturzyn jedziemy do Dołhobyczowa. Tu meldujemy swój pobyt nad granicą w strażnicy SG i uzyskujemy zezwolenie na przebywanie na przejściu granicznym w Uśmierzu. Później oglądamy neogotycki kościół w wyglądzie zbliżonym do kościoła mariackiego, zbudowany jako votum za dyspensę papieską na małżeństwo kuzynów. Nieopodal znajduje się park z pałacem, oczywiście odwiedzamy również to miejsce. Pałacu pilnowały dwa lwy dołhobyczowskie w postaci krów, które sobie leżały na trawce. Pałac niestety wygląda na opuszczony. W parku znajduje się też pomnik ku czci miejscowej ludności zamordowanej podczas II wojny światowej.

    W Dołhobyczowie zwiedzamy jeszcze murowaną cerkiew prawosławną, wybudowaną w pobliżu dawnej granicy Galicji i Kongresówki.

    W Oszczowie odwiedzamy cmentarz, na którym są grobowce rodziny Świeżawskich i Woyciechowskich. Tu spoczywa Tytus Woyciechowski, przyjaciel Chopina. W niedalekim Poturzynie kompozytor spędzał ostatnie przed emigracją wakacje.

    Kolejny przystanek to Uśmierz. Jest tu lokalne przejście graniczne. Tuż za pasem granicznym Waręż, nad którym króluje kościół zaprojektowany przez Jana Michała Linka - architekta i dowódcę twierdzy zamojskiej z II poł. XVII w.
    Tak by się chciało tam być.

    Jedziemy do Dłużniowa, oglądamy i fotografujemy ciekawą, ogromą drewnianą cerkiew.
    Tu polną drogą od Mycowa dojeżdża toyotą Jola z rodzinką, nasz skład się powiększa. Serdeczne powitanie na wizji osób, które znają się z internetu. Krótka wymiana wydawnictw i w dalszą drogę do Chłopiatyna. Zatrzymujemy się w Żniatynie i od ks. proboszcza otrzymujemy zezwolenia na zwiedzenie wewnątrz cerkiewki chłopiatyńskiej.

    Po zwiedzeniu cerkiewki udajemy się do Mycowa. Tu wspólnie z drugą wycieczką zwiedzamy opuszczoną cerkiewkę. Jesteśmy zaszokowani, że tak piękny obiekt jest w ruinie. Później z małą przygodą (napada nas sfora psów, jednak ich przywódca przyjaźnie łasi się do młodych uczestników forum i za chwilę mamy nowego "przewodnika" po okolicy), idziemy na cmentarz, aby zobaczyć przepiękną niegdyś kaplicę Hulimków, wybudowaną w 1900 r w stylu secesyjnym, zaprojektowaną przez Władysława Sadłowskiego z dekoracją Alojzego Bunscha.
    Na cmentarzu znajduje się też obelisk przykryty rodzajem chusty i przepasany wieńcem, na postumencie zdobionym gzymsem kostkowym i dekoracją kwiatową.

    Dalej jedziemy do Budynina. Kolejna cerkiewka, widok na Bełz. Oglądamy też figurę św. Floriana, i... betonowy płot wokól cerkwi, który wcale nie pasuje do zabytkowego obiektu.
    Jedziemy do Korczmina (nową drogą), zwiedzamy przepięknie odrestaurowaną, jedną z najstarszych cerkiewek na Zamojszczyźnie. Znajduje się ona na naszym znaczku rajdowym.

    Już jest po 17-tej udajemy się w dalszą podróż do Narola. Po drodze jeszcze piękny punkt widokowy z góry św. Jana (wg miejscowej legendy jest to dawny kurhan - tzw. "księżycowa mogiła") pod Szczepiatynem. Wspaniały widok na Roztocze Wschodnie i Pobuże.
    Pod Dyniskami oglądamy i fotografujemy sosnę, pod którą spotykał się Artur Grottger ze swoją ukochaną Wandą. Tutaj Hania odczytuje fragment listu Grottegera do swojej narzeczonej. Spacer po zbożu (wąska ścieżyna pozostała po przejeżdzie ciągnika do sosny, niestety już uschniętej) jest również niecodzienną przygodą.
    Przez Lubyczę Królewską i Bełżec jedziemy do Narola. Tutaj trwa Jarmark Galicyjski. Spotykamy kolejnych grupowiczów - Michała, Wojtka i Marka. Ostatnim cerkiewnym akcentem rajdu jest zwiedzenie murowanej cerkwi w Krupcu, gdzie rolę przewodnika przejmuje Michał.

    Edward & Omega