Gloria Victis - w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego

    Na Roztoczu prawdziwa zima. Temperatura utrzymuje się w skali minus 20 stopni Celsjusza.
    Mało kto bez potrzeby wychyla nos z domu. Znaleźli się jednak wśród nas i tacy, którzy pomimo niesprzyjających warunków pogodowych, odwiedzili rozsiane po Roztoczu miejsca pamięci, poświęcone powstańcom styczniowym. W 147 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego zapalili świeczkę – symbol pamięci na grobach bohaterów, którzy oddali życie podczas tego wielkiego zrywu narodowowyzwoleńczego.

    Palestyna jako pierwszy przypomniał nam o tej rocznicy. Swoją relacją z wyprawy do Kobylanki rozgrzał nasze serca i zainspirował innych członków Grupy do podobnych wędrówek szlakiem walk powstańców styczniowych.
    Kobylanka to miejsce na ziemi cieszanowsko-lubaczowskiej, gdzie stoczono dwie bitwy, pod dowództwem generała Antoniego Jeziorańskiego, z Moskalami w dniach 01 i 06.05.1863 r. To mała wieś leżąca na północ od Nowego Lublińca, w pobliżu stawu Komań, gdzie niegdyś przebiegała granica zaborów. Jeziorański przyprowadził tu oddział około 700 powstańców. W morderczych walkach poniósł jednak klęskę, za którą obarczono go odpowiedzialnością (nie wykonanie rozkazu wejścia w głąb Kongresówki). Wielu powstańców poległo, wielu zmarło w szpitalach od ran odniesionych w walce.
    W 1913 roku postawiono tu pomnik, odnowiony w setną rocznicę bitwy. Dziś nieco nadgryziony zębem czasu i prawie zapomniany. Jedynie młodzież ze szkoły w Nowym Lublińcu otacza opieką to historyczne miejsce.
    Dzięki Palestynie i jego towarzyszkom wędrówki, pośród białego śniegu, u stóp pomnika, zabłysło czerwone jak krew powstańca, światełko pamięci.
    Podobnie za ich sprawą, na cmentarzu w Starym Lublińcu zaświeciło się światełko dla uczczenia pamięci powstańca Ludwika Tarnawieckiego, Lwowianina, uczestnika walk pod Kobylanką. Natomiast na cmentarzu w Cieszanowie odwiedzili miejsce, gdzie spoczywają dwaj powstańcy: Fryderyk Prus Mierzwiński oraz Józef Tylczak Łucki. Zapalili również znicz przy zbiorowej mogile powstańców, którzy zmarli w cieszanowskim szpitalu od ran odniesionych w bitwie pod Kobylanką.

    Ekipa Jurka, Uli i Zbyszka także odwiedziła wiele miejsc związanych z walkami Powstania Styczniowego. W Łabuniach znajduje się mało znany kurhan, poświęcony pamięci powstańców. Wzniesiony u zbiegu alei, w parku przy kompleksie pałacowym. Pod rozłożystym drzewem, skromny metalowy krzyż z tabliczką i napisem. Brak jakichkolwiek nazwisk pozwala przypuszczać, że kurhan ma znaczenie symboliczne i poświecono go być może wszystkim bezimiennym powstańcom styczniowym. Miejsce zatem szczególne. Kurhan samotnie uprasza skromnym napisem o wieczny odpoczynek dla zmarłych.
    W Zwierzyńcu zapalili znicz pod pomnikiem Powstańców Styczniowych. Jedna z największych bitew powstania rozegrała się pod Panasówką. Pomimo wielokrotnej przewagi wojsk rosyjskich, powstańcy pod dowództwem Marcina Borelowskiego-Lelewela wygrali potyczkę. Po polskiej stronie walczyli także powstańcy węgierscy, którymi dowodził major Edward Nyary, dowódca oddziału jazdy węgierskiej. Ich pamięć także uhonorowano na naszych ziemiach pomnikiem (tzw. kopijnik).
    Odwiedzili także wzgórze „Polak” w Panasówce. To tutaj znajdowało się dowództwo kierujące walczącymi powstańcami. Na miejscu bitwy zginęło 35 powstańców z połączonych oddziałów "Lelewela" i Kajetana Cieszkowskiego „Ćwieka”. Początkowo miejsce to honorował pamiątkowy kamień. Teraz znajduje się tam obelisk z piaskowca z wizerunkiem orła w koronie i krzyżem na szczycie. Tutaj także zapłonęło ku czci powstańców światełko pamięci.
    W Józefowie nasi dzielni GTR–owcy zapalili światełko przy pomniku poety Mieczysława Romanowskiego, który przybył tu by walczyć i zginąć, wraz z innymi ochotnikami-powstańcami z Galicji. Poległ w czasie jednej z bitew, rozegranych w okolicznych lasach Józefowa koło Biłgoraja.
    Zapalając symbolicznie światło pamięci pod pomnikiem Romanowskiego, nasi Koledzy przenieśli pamięć na pozostałych powstańców, spoczywających na józefowskim cmentarzu.
    Kolejnym miejscem, które odwiedzili była Kaplica św. Rocha w Krasnobrodzie. Właśnie w jej pobliżu 24 marca 1863 roku oddziały Borelowskiego-Lelewela stoczyły krwawe walki z przeważającymi siłami majora Ogalina. Zginęło 42 powstańców w tym siedmiu oficerów. Mroźny zimowy zmierzch zastał naszych wędrowców na cmentarzu w Krasnobrodzie. Zjawili się i tutaj, by przynieść czerwony płomyczek powstańczej mogile, nad którą pośród śniegu i ciszy kamienny orzeł roztoczył swoje opiekuńcze skrzydła.
    Gloria victis. Chwała zwyciężonym!