Kolejny, siódmy już rajd pod hasłem Gloria Victis poświęcony pamięci bohaterskich powstańców w 1863 roku odbył się w przepięknej, zimowej scenerii. Start i meta rajdu miały miejsce w Nowym Lublińcu, a trasa wiodła przez teren nieistniejącego przysiółka Nowego Lublińca ku mostowi na Różańcu. Następnie przez pola w kierunku lasu i kolejnego przysiółka o nazwie Tepiły. Duch powstańczy czuwał nad nami. Bezsprzecznie najwięcej emocji wywołała prowizoryczna przeprawa przez Pauczę.
Nasze spotkania na Wschodnim to zawsze wielka radość i doroczna możliwość zobaczenia się z dawno nie widzianymi znajomymi i przyjaciółmi. Radość tę pomniejsza jedynie nieobecność tych, którzy tym razem (z różnych powodów) nie mogli z nami wędrować. Niektórzy pozdrawiają nas na trasie telefonicznie, SMS-owo lub przekazują przez innych uściski i gesty życzliwości.
Nasze rajdy samochodowe mają już wieloletnią tradycję. Odbywają się zazwyczaj w maju, czerwcu lub lipcu. O tej porze roku można spodziewać się ciepłej pogody, chociaż zdarzało się rónież, że burze krzyżowały nasze plany. Tym razem burz nie było, ale temperatura przekraczała 30 stopni. W takich upalnych warunkach kontynuowaliśmy odwiedzanie dawnych cerkwi, tym razem na terenach Grzędy Sokalskiej. W znacznym stopniu podążaliśmy trasą pierwszego historycznego rajdu "Szlakiem zapomnianych cerkiewek" z 2004 r.
Od kilku lat, za każdym razem w maju, spotykamy się w gościnnym ośrodku CEZAN w Majdanie Sopockim u naszego kolegi Zająca. Dwudniowy pobyt wypełniony jest wędrówkami po okolicznych terenach. Maj bywa kapryśny w temacie pogody. Zdarzało nam się wędrować zarówno w tropikalnym upale, kiedy głównym zadaniem było odganianie się od komarów. Bywało też, że woda lała się na nas strumieniami. Tym razem było umiarkowanie. Chłodno, ale raczej sucho. Spotkanie minęło bez strat w ludziach i sprzęcie...
31 stycznia 2015 r. kolejnym rajdem GLORIA VICTIS uczciliśmy pamięć uczestników Powstania Styczniowego.Rajd ten wszedł już na stałe do kalendarza naszych spotkań. Pięć lat temu zaczynało się bardzo skromnie, jeszcze nieoficjalnie, w składzie zaledwie trzyosobowym. Palestyna - pomysłodawca i inicjator tych rajdów z roku na rok zachęcał coraz szersze grono.
Weekend z 11 listopada na stałe wszedł do naszego kalendarza imprez. Wielu z nas ten termin planuje sobie z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Właśnie listopadowe rajdy cieszą się wśród nas największym powodzeniem. Nie inaczej było tym razem. Do licznej frekwencji wspaniale dopasowała się aura. Niespotykana o tej porze roku temperatura, sięgająca 20 stopni. Słońce towarzyszyło nam przez całą sobotnią wędrówkę.