Jak co roku w maju, gościliśmy w Majdanie Sopockim na zaproszenie naszego Zająca.
Zebrała się nas grupka 14 osób, a na różnych etapach tego spotkania dochodziło nawet do 17. Głównym przewodnikiem był Zając, a jego dzielnym zastępcą - Dziubek. Jak na majówkę przystało, pogoda dopisała i w sobotę rano wyruszyliśmy na szlak w kierunku rezerwatu Nowiny.
Wędrowaliśmy znowu wspólnie po Roztoczu Wschodnim. Pomysłodawcą rajdu był Zdzisław. To on zaproponował trasę i on nas nią poprowadził. Prognozy pogody uprzedzały, że rajd będzie rzeczywiście zimowy. I taki był. Przy lekkim, kilkustopniowym mroziku pokonaliśmy kilkunastokilometrową trasę. Chętnych do wspólnego wędrowania i tym razem znalazło się całkiem sporo. Naliczyliśmy czterdziestu dwóch uczestników rajdu. Dzielnie na całej trasie towarzyszyły nam dwa pieski.
Zimowy ponury dzień, temperatura około 0 stopni. Powoli stopniowo pod pomnikiem w kolonii Partyzantów pojawiają się samochody, wysiadają z nich spragnieni poznawania i wędrówki ludzie. Przyjechali z różnych stron, z Zamościa, Lublina, Świdnika, Krasnobrodu, Tomaszowa, Horyńca, Lubaczowa, Krynic. To kolejny rajd Grupy Turystycznej Roztocze. Rajd w dniu 70 rocznicy pamiętnej bitwy pod Zaborecznem.
Rajdem z Borowych Młynów ku Kobylance uczciliśmy 150 rocznicę Powstania Styczniowego. Na trasie wędrowało 28 uczestników. Puszcza Solska ujawniła nam wszystkie swoje atuty i niespodzianki. Wielu przyznało, że był to jeden z lepszych rajdów, w jakich braliśmy udział. Przejście trasy rajdu wymagało sporego wysiłku. Przemierzając tereny Puszczy Solskiej można lepiej wyobrazić sobie, w jakich warunkach toczyły się walki powstańcze i późniejsze partyzanckie z okresu II wojny światowej.
Kosobudy budziły się dopiero ze snu, kiedy pierwsze samochody zaczęły pojawiać się na parkingu, koło kościoła p.w. św. Andrzeja Boboli. Skromny "sprawca" dzisiejszego rajdu, zorganizowanego w przeddzień 70 rocznicy Powstania Zamojskiego, był wielce uradowany przybyciem pięćdziesiątki uczestników. Znaczków zabrakło. Szkoda, bo projekt Wspaniale oddawał atmosferę tamtych lat wojennych i rajdowej aury.
W początkach istnienia Grupy Turystycznej Roztocze powstała tradycja organizowania dorocznego jesiennego rajdu. Z upływem czasu zaczęliśmy spotykać się znacznie częściej, zarówno w kameralnym, kilkuosobowym gronie, jak również znacznie liczniej, gdy wędrowaliśmy w grupie kilkudziesięciosobowej. Nadal jednak traktujemy jedno z jesiennych spotkań jako nasze najważniejsze święto. W tym roku powróciliśmy do tradycji jesiennych spotkań na Roztoczu Wschodnim. Spotkanie było szczególne - obchodziliśmy bowiem mały jubileusz dziesięciolecia.