Rajd Listopadowy 11.11.11. dla niektórych z nas, nazwijmy ich „Szczęśliwcami”, wydłużył się do trzech dni. Kolejny dopiero za rok. Nakarmiliśmy więc serca w pełni Roztoczem Wschodnim.
Dzień drugi przywitał nas słońcem. Kiedy z okien szkolnego schroniska w Werchracie ujrzeliśmy widok rozświetlonej świątyni, nie spodziewaliśmy się, w żadnym razie, śniegowej posypki pod koniec dnia wędrówki.
Od początku istnienia Grupy Turystycznej Roztocze ten dzień był okazją do spotkań. Dzień wolny od pracy, od nauki, dzień, w którym znaczna część członków GTR potrafiła wygospodarować czas na Roztocze. Nie inaczej było w tym roku. 11 listopada przypadł w piątek, co oznaczało tzw. długi weekend. Takiej okazji nie mogliśmy przegapić.
Lasy Równiny Biłgorajskiej (czasem nazywanej też Puszczańską) są w sposób jak najbardziej naturalny „przedłużeniem” Roztocza. Ciągnące się na zachód od jego krawędzi, aż niemal po dolinę Wisły, kuszą swą rozległością, specyficzną atmosferą, przyrodniczym zróżnicowaniem i wreszcie tym, że duże ich fragmenty są jeszcze mało spenetrowane przez turystów. Składają się one z trzech łączących się ze sobą obszarów – Puszczy Solskiej, Lasów Janowskich i wreszcie najdalej wysuniętych na zachód – Lasów Lipskich.
Wzorem lat ubiegłych spotkaliśmy na Rajdzie Samochodowym GTR. Odwiedzaliśmy kolejne cerkwie znajdujące się na Ziemi Lubaczowskiej. Tym razem odwiedziliśmy Lubaczów, Dachnów, Kowalówkę, Gorajec, Łówczę, Płazów, Nowy Lubliniec, Stary Lubliniec oraz Niemstów.
Udało nam się nie tylko obejrzeć świątynie w wymienionych wyżej miejscowościach z zewnątrz. Mieliśmy okazję zwiedzić wnętrze każdej z nich.
Na to spotkanie Zając zapraszał nas od dawna. Miała być wiosna, miała być piękna pogoda, miał być Majdan Sopocki. Wszystko się spełniło. Dopisały przy tym świetne humory. Zabawiliśmy w gościnnym ośrodku u Zająca przez dwa dni. Pierwsi goście pojawili się w umówionym miejscu już w piątek. Dzięki pracowicie spędzonemu wieczorowi, nazajutrz reszta uczestników spotkania podejmowana była wręcz po królewsku.