Roztocze podzielone jest granicą. Część leżąca po jej drugiej stronie jest trudniej dostępna. Wędrowanie po niej wymaga pokonania dodatkowej przeszkody. Zazwyczaj wiąże się to z próbą cierpliwości...
Kilkunastu członków GTR wzięło udział w jednodniowej wyprawie zorganizowanej przez Edwarda. Odwiedziliśmy m.in. Wolę Wysocką, Żółkiew, Krechów, Potylicz.
W upalną, lipcową niedzielę spotkaliśmy się w Stolicy Flisaków. W miejscu, gdzie roztoczańska Tanew zasila swymi wodami San.
Ulanów przyjął nas gorąco - dosłownie i w przenośni. Oczarowało nas wnętrze kościoła pw. św. Jana Chrzciciela. Dużo czasu spędziliśmy w muzeum. Odwiedziliśmy niesamowity ulanowski kirkut i kościół flisacki. Odpoczęliśmy dopiero na cyplu nad Tanwią i Sanem.
Już od zeszłego roku dojrzewała w nas myśl spędzenia kilku dni pod namiotem.
W starym turystycznym stylu. Biwakowanie połączone ze wspólnym gotowaniem - kociołkowaniem i nocnym biesiadowaniem. Miejsce organizacji takiego rajdun, wpadło nam w oko podczas marcowej wędrówki po wąwozach bruśnieńskich. Od planów do zamiarów droga była niezbyt długa. Ogłosiliśmy zatem wszem i wobec zamiar organizacji, w pewien lipcowy weekend - „Biwaku pod wiszącą skałą”.
Po ubiegłorocznym rajdzie samochodowym „Szlakiem cerkwi Ziemi Lubaczowskiej” nasze apetyty bardzo urosły. Już wtedy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że w ciągu jednego dnia nie jest możliwe odwiedzenie wszystkich cerkwi rozsianych po miasteczkach i wsiach terenu naszych zainteresowań. Ale klimat i wrażenia, jakie dane nam było wtedy przeżyć, sprawiły, że do tematu po prostu musieliśmy powrócić.
Minęło 7 lat istnienia Grupy Turystycznej Roztocze...
Jest rzeczą niemożliwą, aby urodziny grupy skupiającej turystów i wędrowców wszelkiej maści, uczcić inaczej niż wspólną wędrówką. Do tego spotkania przygotowywaliśmy się inaczej niż zwykle. Nie było dyskusji nad znaczkiem rajdowym, nad wyborem trasy, a dokładny przebieg wycieczki do samego startu owiany był tajemniczą mgiełką.