To jedna z naszych tradycyjnych imprez. Rajd Zimowy. W różnych latach odbywał się w bardzo różnej scenerii. Czasem był zimowym nie tylko z nazwy. Zdarzało nam się wędrować przy kilkunastostopniowym mrozie, brnąc w śniegu po pas. Bywało też, że w lutym odnajdowaliśmy oznaki zbliżającej się wiosny. Tym razem zima była dla nas mokra i błotnista. Nie zmniejszyło to naszego zapału. Głównodowodzącym był tradycyjnie Zdzisław, niestrudzenie prowadzący nas przez niezmiennie pociągające okolice Werchraty.
Przed czterema laty Daniel zainicjował styczniowe wyprawy do Kobylanki "Gloria Victis". W tym roku wędrowaliśmy już po raz piąty. Nasi Koledzy jak zwykle nas nie zawiedli. Przygotowali kolejną, ciekawą trasę ku Kobylance. Pogoda - jak na styczeń przystało - nie rozpieszczała nas.
Z inicjatywy Edwarda rok zakończyliśmy miłym akcentem roztoczańskim. Kilkanaście osób w słoneczną sobotę spotkało się w Kosobudach, aby wspólnie powędrować roztoczańskimi lasami.
W sobotę, 9 listopada 2013 r. odbył się nasz główny, doroczny rajd po Roztoczu Południowym. W Werchracie spotkało się tym razem ponad 70 osób. Wędrowaliśmy w poszukiwaniu śladów nieistniejących już wsi. Miejsca, gdzie się znajdowały, można poznać po śladach fundamentów zabudowań, zdziczałych drzewach owocowych, a także zagubionych w lesie krzyżach, niegdyś przydrożnych.
Wędrowaliśmy wspólnie po dzikich ostępach Puszczy Solskiej nad roztoczańską rzeką Tanwią.
Odwiedziliśmy miejsca związane z bitwami powstańczymi i walkami partyzanckimi. Były spotkania z historią, legendą i puszczą pełną nimf i wilkołaków, która szumiała tu przed wiekami i szumi...do dzisiaj.
Deszczowa pogoda nie przeszkodziła nam w odwiedzeniu kolejnych cerkwi na Roztoczu w ramach tradycyjnego już rajdu samochodowego.
Wszystkie zaplanowane do obejrzenia obiekty były dla nas otwarte - Narol, Bełżec, Hrebenne, Kornie, Siedliska. W tej ostatniej miejscowości zwiedziliśmy również muzeum. Na zakończenie dotarliśmy do ruin cerkwi w Lubyczy Kniaziach - uwiecznionych na pamiątkowym znaczku.